Skąd się wzięła Pani Pszczoła?

Od nieszczęścia do pomysłu

Był rok 2014. Straciliśmy połowę ze wszystkich pszczelich rodzin… Zarówno moi rodzice jak i stryjowie – wszyscy są pszczelarzami – zostali zdruzgotani utratą wielu rodzin. Mnie również to mocno poruszyło, bo od małego dziecka moje życie związane było z pszczołami. Dzieliłam się więc tym smutkiem z przyjaciółmi i znajomymi opowiadając im o pszczołach i o sytuacji w jakiej pszczele rodziny się znalazły.

Znajoma poprosiła mnie, abym w domowej szkole opowiedziała dzieciom o tej sytuacji i dlaczego pszczoły są ważne dla człowieka i przyrody. Było to bardzo spontaniczne spotkanie, ale dzieci z dużym zainteresowaniem słuchały mojego opowiadania.

Po kilku dniach od spotkania, w mojej głowie narodził się pomysł, by ratować pszczoły przez edukację. Postanowiłam zadbać o to, by ludzie wiedzieli jak pszczoły ciężko pracują od pierwszego dnia swojego życia, co wytwarzają i jakie to wszystko jest pożyteczne dla człowieka, ale przede wszystkim: co człowiek może zrobić dla pszczół, bo niestety generalnie nie przejmowaliśmy się, że populacja pszczół na całym świecie malała. 

Przysposobienie do działania

Swoją misję rozpoczęłam od warsztatów dla dzieci szkolnych i przedszkolnych. Moi bliscy i znajomi dobrze wiedzą, że staram się być perfekcjonistką, więc długo przygotowywałam się do tego zadania. Zgromadziłam dużą ilość eksponatów związanych z życiem pszczół, ułożyłam scenariusz spotkań, tak aby było dużo śmiechu, zabawy oraz interakcji, czyli tak, by wiedza przekazywana była przez zabawę. Scenariusz oczywiście skonsultowałam później ze znajomymi nauczycielami.
Aby dopełnić całości, zdecydowałam się być przebrana podczas warsztatów za pszczołę. Sukieneczka w paski, 4 skrzydełka, czułki, futerko i… korona. Oczywiście moi bliscy podśmiewali się sugerując, że jest to zbyt infantylne.

Podczas warsztatów, przed grupą zasłuchanych dzieci
Podczas warsztatów, przed grupą zasłuchanych dzieci

Stres a dzieci

Choć uważałam, że jestem już odpowiednio przygotowana to mimo wszystko prowadzenie warsztatów było dla mnie dużym wyzwaniem. Dlaczego? Ze strachu przed wystąpieniami, przed publicznym zabieraniem głosu!? Wiedzy o życiu, zwyczajach i hodowli pszczół mi nie brakowało, ale wystąpienia publiczne od zawsze były dla mnie bardzo trudne i stresujące. Bardzo mi wówczas brakowało pewności siebie.

Czy wiecie kto pomógł mi w przezwyciężeniu tych trudności? Oczywiście, kochane dzieci!!! Już po kilku spotkaniach widząc radość w oczach dzieci, słysząc podziękowania za „najlepsze warsztaty w ich życiu” oraz ich łatwość wyrażania emocji, zaczęłam się przełamywać. Dzieci przytulające się do Pani Pszczoły, cudownie szczebiocące „Kocham Panią Pszczołę”, pozwoliły mi nabrać pewności siebie oraz zbudowały przekonanie, że to co robię i jak to robię, przysłuży się w budowaniu szacunku do ciężkiej pracy pszczół i ich ochrony.

Ziarno zasiane

Dziś jestem z siebie zadowolona! Świadomość ludzi jak ważne są dla nas pszczoły jest już duża, jest coraz więcej pszczelarzy zawodowych i coraz więcej ludzi chce ratować pszczoły! Nie uważam, że jest to moja zasługa, bo temat pszczół stał się popularny w ostatnich latach, ale i ja posiałam małe ziarenko, które kiełkuje. Spotkania z dziećmi i młodzieżą, edukacja o pszczołach, przyrodzie i ochronie środowiska sprawia mi wiele radości.

A skąd wzięła się „Pani Pszczoła”? To dzieci i nauczyciele tak mnie przezwali, a ja się z tego bardzo cieszę! 🙂

Miód na moje serce

Często, gdy dzieci mnie widzą po raz kolejny na korytarzach szkoły, bądź spotykają mnie na ulicy, głośno reagują krzycząc „Pani Pszczoła!!!”, albo witając się ze mną od razu pytają „Kiedy Pani nas odwiedzi???” Nie ukrywam, że to miód na moje serce i wielka radość, że mój pomysł na ratowanie pszczół przez edukację najmłodszych pokoleń działa.

Dodaj komentarz