Pszczela choroba – warroza – dziesiątkuje ule

Zimowa wizyta w pasiece

Na niektórych pszczołach widać pasożytujące roztocza przypominające kleszczeOstatnio pojechaliśmy do pasieki by sprawdzić jak się mają tej zimy nasze pszczoły. Z rozmów ze znajomymi pszczelarzami wiemy, że w tym roku ilość warrozy jest wyjątkowo duża, bo ciepła zima sprzyja rozwojowi tego roztocza. Z przykrością zauważyliśmy, że i w naszej pasiece warroza zbiera śmiertelne żniwo.

Co to jest warroza?

Warroza to choroba wywołana przez pasożytnicze roztocze (przypominające kleszcza), które rozwija się na ciele larw pszczelich. Pasożyt wywołuje karłowacenie pszczół, zanik skrzydełek oraz wiele innych negatywnych skutków, włącznie z wirusowymi i bakteryjnymi infekcjami, doprowadzając ostatecznie całą pszczelą rodzinę do śmierci. Warroza nie jest jednak niczym nowym, bo pszczelarze walczą z nią w Polsce już od lat osiemdziesiątych.

W ostatnim sezonie pszczelarskim natomiast, mamy do czynienia wręcz z inwazją tego paskudnego pasożyta. Na intensywny rozwój tej choroby miało wpływ wielodniowe silne ochłodzenie w maju, nietypowo długa i ciepła jesień oraz stosunkowo ciepła zima. Kolejnym czynnikiem wskazywanym przez specjalistów jest zwiększenie odporności samej warrozy na dotychczas stosowane leki oraz zbyt mała intensywność leczenia.

Leczenie warrozy

Najnowsze badania pokazują, że pszczoły należy leczyć przez cały sezon, od czterech nawet do siedmiu razy, oczywiście z pominięciem okresu miododajnego. Kluczowe dla skutecznej walki z chorobą jest stosowanie zróżnicowanych metod leczenia czyli aplikowanie więcej niż jednego lekarstwa w trakcie sezonu. Potwierdza to również nasze własne doświadczenie.

Co dalej?

Pozostaje nam leczyć pszczoły i czekać do wiosny, by zmierzyć się ze stratami spowodowanymi tą wstrętną chorobą.

Dodaj komentarz